Wakacje w Toskanii 2019 – dzień 2 – Villa Reale i Montecarlo

Drugiego dnia zdaliśmy sobie sprawę, że kury są bardzo ważne dla gospodarzy agroturystyki Spazzavento, stąd taka ilość symboli związanych z kurczakami, kogucikami itp…

Niesamowite rośliny, zioła w donicach, piękne widoki na dolinę i zakątki stworzone do odpoczynku i spokojnego picia kawy – to otoczenie, w którym mieliśmy spędzić najbliższe dni.

Mieliśmy jeszcze kilku sympatycznych sąsiadów, którzy witali i żegnali nas każdego dnia: klacz Alicja, osiołek – Rosa, kot – Bella, pies Odetta i kura, której imienia nie zapamiętaliśmy…

Postanowiliśmy odwiedzić Villa Reale di Marlia. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy dokładnie czego się spodziewać. Rzeczywistość przeszła nasze najśmielsze oczekiwania! To miejsce niezwykle piękne i koniecznie trzeba je odwiedzić będą w pobliżu. Uważana za jedną z najważniejszych historycznych rezydencji we Włoszech, w XIX wieku była miejscem zamieszkania Elisy Bonaparte Baciocchi, siostry Napoleona i księżniczki Lukki. Nieruchomość zajmuje powierzchnię 16 hektarów i obejmuje liczne ogrody, prawdziwe botaniczne perełki oraz imponujące budynki. Park jest przecinany alejami Kameli i mieści dwa słynne Teatry –  Acqua i Verzura (gdzie słynny skrzypek N. Paganini często występował dla Elisy Baciocchi)…

Tak jak wszędzie raczyliśmy się wyśmienitą kawą i porównywaliśmy, gdzie jest najlepsza 🙂

Wokół mnóstwo wody, co w upalne dni stanowiło przemiłe i chłodzące otoczenie…

Och … gdyby włączono wszystkie natryski i sikawki, wypełniono wodą basen…

Soczysta zieleń, kwiaty, ogrody w różnych stylach – to miejsce trzeba zwiedzać nie spiesząc się, tylko rozkoszując chwilą…

To co udało nam się uchwycić „przez przypadek” na kilkusekundowym filmiku ogromnie nas zaskoczyło i zachwyciło. Czuliśmy, że szczęście się do nas uśmiecha 🙂

Taki dziwny posąg, wśród innych herosów i półbogów 🙂

Na tym zdjęciu proszę poszukać tęczy…

Zaułki dające schronienie przed słońcem i upałem…

Pożegnaliśmy Villa Reale i wyruszyliśmy do miasta Pinokia… które jednak pominiemy milczeniem, bo nie był to trafiony wybór

Szybko zmieniliśmy plany i pojechaliśmy do… Montecarlo 🙂 Urocze małe miasteczko na wzgórzu, z kilkoma uliczkami, mnóstwem knajpek, dwoma kościołami, cudownymi kolorami i zapachami unoszącymi się w powietrzu. Dla spragnionych zabytków jest Rocca di Montecarlo (1333 r.), tutejsza forteca, którą warto zobaczyć i zwiedzić dokładniej.

Pyszne, wielosmakowe i zawsze świeże gelati – punkt obowiązkowy każdej wycieczki, dające chwilę wytchnienia i będące pretekstem do siedzenia i nicnierobienia 🙂

A gdy wróciliśmy do naszej agroturystyki przywitała nas oślica Rosa i zastanawialiśmy się, czy może nie zmienić środka transportu…

Jednak wystarczył rzut oka na spalanie z całego dnia (we Włoszech warto jeździć przepisowo i nie przekraczać dozwolonej prędkości, bo mandaty są wysokie i płatne w Euro…). Wszystko było jasne – jutro wsiadamy też do naszego autka 🙂

no comments