To była rodzinna sesja Julity, Roberta, Hani i Stasia. Mimo początkowego skrępowania, atmosfera  po kilku pierwszych zdjęciach rozluźniła się i rozpoczęliśmy wspólną zabawę w pozowanie przed aparatem. Udało mi się też złapać kilka momentów, kiedy nie było już pozowania lecz widać było miłość  między domownikami .

Miała się odbyć jeszcze druga – popołudniowa część sesji, jednak ze względu na stan zdrowia i zmęczenie Julity musieliśmy z niej zrezygnować. Mam nadzieję, że udało mi się uchwycić to, co najważniejsze w sesjach rodzinnych – uczucia.. Dziękuję za zaufanie, jakim Julita i Robert mnie obdarzyli, prosząc o zrobienie tych zdjęć. Robert powiedział, że będzie mu bardzo milo, jeśli zamieszczę zdjęcia na swoim blogu. Niech żyją w pamięci tych, którym droga była Julita.

14 KOMENTARZE

  1. Koleżanka przypomniała mi niedawno piosenkę, której uczyły się nasze dzieci na rekolekcjach prowadzonych przez Julitę i Roberta…

    ja nie umieram
    ja tylko zasypiam
    gdy oczy otwieram
    Jezusa spotykam

    Piękne zdjęcia <3

  2. Piękne zdjęcia, piękna pamiątka.. W dalszym ciągu ciężko uwierzyć, że teraz Julcię można oglądać już tylko na zdjęciach… 🙁

Leave A Reply

Please enter your comment!
Please enter your name here